ŻONA
Åšliczna wigilia! pogrzebowa stypa!
MĄŻ Któż winien!
ŻONA
Ja? może ja? Daruj, mój kochany, jeżeliś ty zerwał z moją matką - to ja zerwałam z twoją. Moja matka była za głupia dla ciebie, więc twoja... vice versa.
MĄŻ
No... przyznam ci siÄ™...
ŻONA
A daruj... moja matka może nie miała takiego wykształcenia jak twoja, ale za to ma zdrowy rozum. A to więcej warte.
MĄŻ
Może... ale gdyby nie to - bylibyśmy dziś wszyscy u matki i...
ŻONA
Dziękuję, dziękuję, dziękuję. Może ci się śmieszne wydać, ale tam znów d l a m n i e za głupio.
MĄŻ Może... Milczenie
ŻONA
Ciekawa jestem, które to z nas w tym roku umrze?
MĄŻ Co?
ŻONA
Naturalnie. Nie do pary nas siedzi36. Troje... Mówiłam, zaprosić Fedyckiego.
MĄŻ
Dziękuję.
ŻONA
O! mój kochany! Może być z pozoru - ale w gruncie rzeczy to... Zresztą, mniejsza! Trzeba było na pannę Manię poczekać. Miała przyjść na czwartego. Ale naturalnie... trzeba się śpieszyć, bo pan profesor musi iść do swojej familii... Lepiej niech żona albo dziecko umrze!
MĄŻ
Zaraz umrze... dlatego, że nas troje siedzi.
Z wieczerzą wigilijną wiąże się przesąd, że jeśli przy stole zasiada nieparzysta ilość biesiadników, jednemu z nich sądzone jest w niedługim czasie umrzeć.