FEDYCKI
Ma w tym zamiłowanie. Ja znów chcę wziąć gramofon na raty. Jak przyjdziesz - nastawię.
Coś będzie prima sorta. Pociumaj!
Klękają oboje na szezlongu i całują się klęcząc
ŻONA
całuje
Ja czasem myślę, że on nie ma ambicji, bo ja mu tak nieraz coś w oczy powiem i czekam. A on się odetnie, ale tak jak żak, a nie tak, żeby mnie aż dreszcz przeszedł... Ja lubię, kiedy mi aż tchu zabraknie.
FEDYCKI bierze dwa jabłka i jedzą
Mówiłem ci zawsze, że on jest dobrze wychowany.
ŻONA
On? on je nożem i drzwi nie zamyka na klamkę. To nie jest żadne wychowanie. Poza tym jestem przekonana, że on, gdyby został sam, toby zmarniał - jak myślisz?
FEDYCKI
Mnie się także zdaje... Coś w nim babskiego...
Siedzą koło siebie na sofce, patrzą w ziemię i rozmawiają o Mężu z całym zajęciem
ŻONA
Co to babskiego? to mało... dziecinnego. Lila ma więcej zmysłu praktycznego jak on. Oni powinni na tej filozofii uczyć ich, jak się żyje z ludźmi... o! to by była prawdziwa filozofia...
FEDYCKI A mnie nikt nie uczył i dobrze jest.
ŻONA
A... to co innego. Ty masz wyjątkową inteligencję. I silny jesteś! Ty jesteś lew... lewek z cukru ze złotą grzywą.
FEDYCKI osuwa siÄ™ na ziemie Ciumaj!
ŻONA
całując go
Ale on to tuman... och ty!... te włoski takie blond... takie cudne... Na nos by wpadł, żeby go samego puścić...
FEDYCKI
Nic by mu nie było! Upadłby raz, stłukłby się, nauczyłby się żyć...
ŻONA
No - wiesz, znów... narażać go...