FEDYCKI NajmÄ…drzejsza...
ŻONA
To mi wynagrodzi to g ł u p i a, co ciągle od niego słyszę. O! psuje on mnie pochlebstwami... żebyś ty słyszał, toby ci krew zawrzała... Nie, bo gdyby czy sam co napisał mądrego, ale czyta to, co inni napiszą, i w tym cały rozum... To inni mają rozum, a nie on... Zegar bije jedenastą
FEDYCKI
zrywa siÄ™
Już jedenasta. Pójdę...
ŻONA
A!... ano pewnie, idź!... FEDYCKI
Powiedz mu, że żałuję, że go nie zastałem...
ŻONA
E... co mu będę takie rzeczy gadać. FEDYCKI
Nie - jak Boga kocham, prawda. Ja go bardzo lubiÄ™.
ŻONA
Wiem, wiem. FEDYCKI
No, bo za co go mam nie lubić? Przecież to ja jego - a nie on mnie zdradza... Przyjdziesz?
ŻONA Kiedy?
FEDYCKI No... napisałem: „Sob. 5". To znaczy...
ŻONA
Nie wiem... FEDYCKI
Sobota - piąta... osiołku różany fijołkami nadziany.
ŻONA
A ta twoja wdowa... żeby znów gdzie na schodach nie była.
FEDYCKI Nie bój się. Sterroryzowałem babę...