MĄŻ
Dobry wieczór.
ŻONA
Myślałam, że już tam będziecie nocować. Tylko naturalnie taka wilia... Sto pięćdziesiąt po-
79
traw... Choć zastaw się, a pokaż się. Potem coś tego, Monaco ...
MĄŻ
Co? skÄ…d Monaco...
ŻONA
80
Już tak. Gdzie szlachcic, tam Monaco. A potem omnia... tego... porto ... Patrzy tryumfująco
MĄŻ
Daj ty mi dziś spokój... głowa mnie boli.
ŻONA
Pewnie, jak kto tragedię wyprawia, żeby tylko mnie w oczach innych źle przedstawić...
MĄŻ
Ja tragedii wyprawiać nie potrzebuję... Żona zaczyna zapalać świeczki na drzewku
MĄŻ
bierze popielniczkę, na której leżą dwa niedopałki papierosów Fedyckiego
Był tu kto?
ŻONA Nie.
MĄŻ
do Dziecka
Wyrzuć te dwa niedopałki do kuchni.
Dziecko wychodzi
Mogłabyś przy dziecku nie kłamać.
ŻONA
Tak... wiem... Chowam źle dziecko! Ale mniejsza. Był tu Fedycki chwilę na orzechy. Zapomniałam o tym i nie ma w tym zbrodni. Kazał ci powiedzieć, że żałuje, że cię nie zastał.
MĄŻ
ironicznie To wÄ…tpiÄ™.
ŻONA
O! możesz wierzyć! On cię bardzo lubi.
Monaco - księstwo na Riwierze francuskiej z miastem Monte Carlo słynnym z domów gry. Żona chce zaimponować świeżo poznanym zwrotem (por. tekst i przyp. 67), którego jednak nie umie dokładnie powtórzyć.