WDOWA
Proszę pana tego nie robić. On się wyprowadzi. FEDYCKI
No to co? Ja to pani odszkoduję. Wezmę także jego pokój. Wdowa wzdycha i macha ręką
Nie ma co wzdychać. Kiedy mówię tak, to będzie tak. Chyba że się pani w nim kocha. Przechodzi do szezlongu
WDOWA Ja? o!...
FEDYCKI z udaną wściekłością
A!. w takim razie biada mu! biada! trzykroć biada!...
WDOWA
Pan mówi, w co pan nie wierzy. Pan wie dobrze, że ja... Spuszcza oczy
FEDYCKI
sapiąc rzuca się na szezlong No... strzeżcie się! Zaczyna się śmiać
WDOWA
Ja tam nawet chcę tylko go dotrzymać do wiosny. I tak pan wie, że się zmieni mieszkanie, bo te jedne schody to bardzo nieosobliwie... Prawda? Przysiada się na fotelu
FEDYCKI
Zwłaszcza dla mnie. Ani rusz się wymknąć, jak kto przyjdzie po pieniądze.
WDOWA
Ach, Boże!... bo też pan to się urządza! No! Wszystko na raty... o!... te rowery... pianina... od
87
Hansa Konrada jakieś cuda... teraz gramofon... Jak przyjdzie pierwszy, ja nie wiem, co będzie. I to tak ciągle. Po paru ratach odbiorą i nic nie ma z tego.
FEDYCKI Alem się naużywał jakby za gotówkę.
WDOWA
Ach, Boże!... Pan bardzo lekki w myślach.
FEDYCKI Za to mój stary ciężki w kieszeni.
Hans Konrad - postaci tej nie udało się zidentyfikować.