GŁOS WDOWY
A to dla dobra obojga państwa.
FEDYCKI
Obojga? to trzeba się z nią rozmówić. Zastawia gramofon, który milknie
ŻONA
A może to jaki kawał.
FEDYCKI
Nie - to głupia, ale strasznie dobra kobieta. Odwróć się.
Idzie do drzwi - Wdowa się wsuwa, ubrana w długi, ciemny płaszcz i chustkę na głowie -wchodzi z godnością
SCENA TRZECIA
Ciż i Wdowa
WDOWA
Przepraszam, że się narzucam, ale byłam na dole po zapałki i widziałam z ulicy, że państwo zapomnieli zasunąć rolety i że państwa może być widać z dołu jak w latarni. Przepraszam... nie przeszkadzam!
FEDYCKI
Dziękuję. Mogła to pani powiedzieć przez drzwi.
WDOWA
Muzyk nie jest głuchy - przeciwnie. Słyszałby. - Wychodzę - a! jeszcze!... Tam na dole ktoś
stoi, jakiś pan - patrzy ciągle w okna...
Wychodzi
ŻONA
biegnąc do okna
Gdzie? FEDYCKI
Co robisz? wariatko! Leci za nią
ŻONA
Jezus! to on!
Oboje zwracają się ku ścianie między oknami i tak pozostają przylepieni plecami do ściany
FEDYCKI
szeptem
A mówiłem, było lepiej z domu nie wychodzić.