Proszę pani - niechże pani mnie poratuje w tej przykrości... Milczenie
Pani jest dobra kobieta... pani jest zacna kobieta... niechże mi pani da dowód, że to, co pani
mówi o swoim sercu dla mnie, to jest prawda.
Milczenie
FEDYCKI
odchodząc ode drzwi A to się baba zacięła...
ŻONA cicho
Powiedz jej, że się z nią ożenisz.
FEDYCKI
Także.
ŻONA
No... czego ty właściwie chcesz...
FEDYCKI
idzie znowu do drzwi Wdowy
Proszę pani... niech pani pozwoli, żeby ta pani ukryła się w pani pokoju. Ja tymczasem zapalę światło - otworzę okno - tak, żeby ten... ktoś, co jest na dole, myślał, że tu nikogo nie ma. -To jedno może mnie uratować. Milczenie
Nie chce pani? dobrze! To pal sześć... niech się dzieje, co chce, ale ja się jutro wynoszę i będzie mnie pani widziała tak jak swoje ucho. Po chwili
WDOWA
ukazuje siÄ™ we drzwiach Niech ta pani wejdzie!
FEDYCKI
Idź!
Żona szybko wpada do pokoju Wdowy - na scenie zostaje Wdowa i Fedycki - zasuwają szafę, ale do połowy, tak że przez drzwi, które się otwierają do pokoju Wdowy, może ktoś wejść
SCENA CZWARTA
Wdowa - Fedycki
FEDYCKI
Teraz ja zapalę światło!