FEDYCKI
Przepraszam pana profesora, ale gdyby tak było w istocie, że pani profesorowa byłaby u mnie, to chyba... proszę darować, ale to szanowny pan sam winien temu, co powiem - chyba niby miałaby romans ze mną? Co?... Panie profesorze - jak można tak uchybić mnie i pani profesorowej! Ja się muszę ująć! ja muszę pamiętać, że jestem w swoim domu i...
MĄŻ
już słabiej
Ja mam dane na to.
FEDYCKI
Ja nie wiem, jakie są dane... ja wiedzieć nie chcę... ja nie przypuszczam, żeby pan profesor szpiegował żonę, bo to byłoby uchybieniem dla samego pana profesora takie przypuszczenie, ale ja dać mogę zapewnienie, że tu nie ma i nie było pani profesorowej.
MĄŻ
Ja wyraźnie widziałem kobietę w tym oknie.
FEDYCKI
To była gospodyni tego mieszkania.
MĄŻ
Pan ją wpół obejmował.
FEDYCKI
Bo to jest wdowa i my siÄ™ kochamy.
MĄŻ
A potem... ja widziałem bilecik... przy drzewku. Tam były litery: „Sob. - 5". - Dziś sobota -5 godzina. Ja nie mam wprawy w tych rzeczach, ale jakiś instynkt mną kierował...
FEDYCKI
chwilÄ™ stropiony
Jak to instynkt zawodzi... Sob. - to dla cukiernika; sobota - wypadła wigilia - kazałem zanieść o piątej. Ociera pot z czoła
A chce pan jeszcze więcej?... ja daję panu słowo honoru, że tu nie było i nie ma małżonki pana. Co? gut? 98
MĄŻ
po chwili Słowo honoru.
FEDYCKI
Jak Boga kocham, słowo honoru! Gdzież bym ja... coś takiego. Ja mam dla pana profesora ogromnie dużo sympatii - ja zawsze to do pani profesorowej... łapie się
Gut? (niem.) - Dobrze?