ŻONA
cała w ogniach, ratując męża
Tu w kamizelce ma zawsze krople...
Do Fedyckiego
Pomóż mi odwrócić go na bok. Tak. O, jest flaszeczka... otworzyć mu zęby... o! tak... tak... nie bój się, nic ci nie będzie... nie... o! o! już otwiera oczy... teraz tylko rozcierać, rozcierać... Co? co? lepiej? prawda?...
MĄŻ otwiera oczy
A... a!...
Chwyta Żonę za włosy
ŻONA
do Fedyckiego i Wdowy Schowajcie mnie...
Chce się wydrzeć. Wdowa jakby ją chciała wydrzeć - Fedycki cofa się koło okien
MĄŻ
Ty... tu... przecież ja... ja... miałem rację... słowo honoru dał... o!... ty...
do Żony
ty, nikczemna!...
ŻONA
która się wydarła z rąk Męża, leci do Fedyckiego, który się cofnął Ty pozwolisz, żeby on się nade mną pastwił? Broń mnie.
FEDYCKI
Daj mi teraz spokój. Sama nawarzyłaś piwa - to go pij... Żona ucieka do kąta pokoju
MĄŻ
dźwigając się z trudnością
Jakie to wszystko straszne... podłe... małe... gdzie... gdzie mój kapelusz?...
WDOWA
Pan tak nie może iść... pan się ledwo na nogach trzyma. MĄŻ
Proszę się o mnie nie troszczyć... już mi się nic gorszego nie stanie... Idzie do drzwi
WDOWA
Ja pana dobrodzieja sprowadzÄ™...
MĄŻ
zataczajÄ…c siÄ™
Już nic gorszego... już nic...
Wychodzi. Wdowa idzie za nim i zamyka drzwi