WDOWA
Niech pan choć weźmie kalosze!
FEDYCKI
A to... każda o te kalosze! Nie wezmę kaloszy!... Nie wezmę kaloszy!... Wylatuje jak wariat
SCENA DZIEWIĄTA
Wdowa, potem Dziecko i Dorożkarz
Wdowa pozostaje jak przykuta - wreszcie wzdycha - ociera oczy - siada na szezlongu bardzo zasmucona - otwierają się drzwi od przedpokoju, wchodzi Dziecko w futerku białym, kapturku. Dorożkarz prowadzi je za rękę. Wchodzą do przedpokoju i stają na progu
WDOWA
A to znów co? DOROŻKARZ
Proszę pani - ta ja czekam dwie godziny, ja jestem zamówiony na kolej - mnie przepadnie zadatek...
WDOWA
A cóż to? ja wami nie jeździłam.
DOROŻKARZ
Ale tu jest ta pani, co mną przyjechała. Ja patrzał z kozła, w którą kamienicę weszła. A teraz ja poszedł do stróża, a on mi powiedział, że taka starsza pani z piórami, to chodzi tu do tego pana na pierwsze, wprost schodów. Niech ona mi zapłaci i dziecko sobie weźmie.
WDOWA
Jak to, dziecko?
DOROŻKARZ
Ano, bo zostawiła w dorożce.
DZIECKO
Proszę pani - bo może tu jest moja mamusia.
WDOWA
A, to mamusia panienki?...
DZIECKO
Tak. Ja czekałam w dorożce.
DOROŻKARZ
No... długo tam jeszcze? Ja zadatek stracę.