SŁUGA
A... o... na sofie... Tak się ułożyła sama, bo była przeziębnięta i nie chciała iść do paninego pokoju spać, tylko ciągle nasłuchiwała, a to, co ojciec robi, a to, czy matka nie wraca. Tak my czekały, czekały, aż nas obie sen zmorzył.
PANNA MANIA
Tu zimno... czemu nie napalone? SŁUGA
Ano... czym? klucz od piwnicy u pani, ja pieniędzy nie mam, a pan się zamknął.
PANNA MANIA
Ma tu Zosia... proszę kazać przynieść cetnar drzewa ze sklepiku i zaraz ponapalać. Herbata jest?
SŁUGA Zamknięte...
PANNA MANIA
Kupić bułek, masła, jaj - trochę cukru i troszkę herbaty... a żywo. SŁUGA
Mnie się widzi, że się tu coś naprawdę stało...
PANNA MANIA
To już nie nasza rzecz. Niech Zosia idzie!
Sługa wychodzi. Panna Mania rozgląda się - podchodzi do drzwi Męża, nadsłuchuje - wreszcie zbliża się do Dziecka i klęka przy nim
Liluś!...
Po chwili
Lilusieczko!. a otwórz ślepki...
DZIECKO Co to?
PANNA MANIA
To ja - Mania...
Dziecko powoli budzi się - przeciera oczki i patrzy po sobie
DZIECKO
Co ja tak?
PANNA MANIA
A, bo się Liluś rozespał na kanapie i spać nie poszedł.
DZIECKO A!...
Przypomina sobie i smutnieje
PANNA MANIA
Chce się jeść Lilusiowi?