DZIECKO cicho
Tatuś płacze?
MĄŻ
Cyt... cyt... to nic... już nie... widzisz? śmieję się...
DZIECKO
Tatusiu. Gdzie mamusia?
Mania już jest przy stole i słucha pilnie
MĄŻ
Mamci nie ma.
DZIECKO
Mówią, że u babci?
MĄŻ
z wysiłkiem
Mamci tu już nigdy nie będzie... Niech Lila o tym pamięta. Lila ma tylko tatkę. Lila nie ma mamy... Lili mama umarła.
DZIECKO
z szeroko otwartymi oczami
Kiedy? MĄŻ
DziÅ› w nocy. Milczenie
PANNA MANIA
po chwili, bardzo delikatnie, zbliżając się
Panie profesorze... i dziecko, i pan musicie żyć. Co się stało, to się stało... ja proszę, niech pan profesor napije się coś ciepłego i dziecko zmusi. Ono jeszcze zachoruje. Pan także...
MĄŻ
O!... ja... to mniejsza...
PANNA MANIA
A kto będzie na dziecko pracował? kto będzie ją chował? ja przepraszam... ja się mieszam nie w swoje rzeczy, ale ja całym sercem dla pana i dla Lilusia... Proszę wziąć dziecko do stołu... o, tak...
Kładzie rękę profesora w rączkę Dziecka. Sługa wniosła herbatę. Mąż idzie bezwiednie do stołu - Lila także siada na dawnym miejscu. - Panna Mania krząta się koło nich O, proszę... tu herbata... tu troszkę szynki... chleb, masło. Tu bułeczki te, które pan lubi. Poi Dziecko mlekiem
Tak... tak... Liluś napije się mleczka, a potem pójdzie lulu do swego łóżeczka. Tam już ciepło...
Dziecko półsenne mimo woli tuli się do Panny Mani
O, widzi pan profesor, jak się to do mnie tuli - jak mały ptaszek. Kochasz pannę Manię?