MĄŻ
Spróbuję.
ŻONA
Pan nawet nie wie; co po czemu.
MĄŻ Och, to!...
ŻONA
Któż się wszystkim zajmie?
MĄŻ
ZnajdÄ… siÄ™.
ŻONA
Będą pana okradać.
MĄŻ
To jest najmniejsza. Czy pani sądzi, że okraść kogoś z pieniędzy to najcięższa wina?
ŻONA
A z czego ja będę żyła?
MĄŻ
Ja... pani...
ŻONA
Obejdzie siÄ™. Jak tak, to tak.
MĄŻ
No, to matka pani, która do tej chwili płaciła nam procent od pani posagu - będzie pani go wypłacać.
ŻONA
Moja matka, jak się dowiedziała dziś rano, jak i co - to mnie wyrzuciła i powiedziała, że jeśli się z panem nie przeproszę - to - żebym się jej na oczy nie pokazywała. Mąż siada na fotelu
Ja się raz jeszcze pytam - pan się ze mną nie przeprosi? Ja nigdy już się nie będę widziała z tym... i...
MĄŻ
To wszystko na próżno.
ŻONA
Ktoś mi pana zmienił.
MĄŻ
Pani sama. Drążyła pani moją duszę tak długo, jak kropla wody kamień... i teraz pani słowa lecą w próżnię.