FEDYCKI Ja panu służę.
Wyjmuje szybko portfel i chce mu podać bilet wizytowy
MĄŻ
Ale ja mam dziecko, mam starą matkę i mam swoje w tym względzie zasady. To sytuacji nie rozwiązuje, tylko daje zadowolenie i ujście zemście. Skandal jest jeszcze większy i skandal w tym wypadku spadnie na moją córkę. Więc dlatego i jeszcze dla stu przyczyn ja się pojedynkować z panem nie będę... Natomiast winien mi pan inne zadośćuczynienie. Fedycki chowa bilet w portfel i tenże w kieszeń
FEDYCKI
Proszę pana... niech pan mówi, ja wszystko zrobię. Bo, proszę mi wierzyć, że...
MĄŻ
powoli odwraca siÄ™ - i patrzy na niego z pewnÄ… litosnÄ… pogardÄ…
Pan powie, że pan żałuje... ciekawe!... Ale to nic. Proszę pana, to musi być tak. - Ta kobieta, jeżeli pójdzie dalej sama, to będzie z nią źle, a najgorzej wtedy będzie naszej córce. Więc teraz już pana rola przy niej się zaczyna. Ja wszystko zrobię, co można, ażeby uzyskać rozwód. Całą winę wezmę na siebie... A gdyby nie - to są inne sposoby - zmienicie wiarę - bo ja wiem! Słowem, że będziecie dalej żyć mężem i żoną.
FEDYCKI Ja z... niÄ…?
MĄŻ
Pan z niÄ….
FEDYCKI Ale, proszÄ™ pana, to pan jej nie zna.
MĄŻ Ja?
Żona cicho się wsuwa i chwilę stoi nieruchoma
FEDYCKI wyjmuje portfel szybko i bilet ProszÄ™ pana, to ja wolÄ™ sto razy pojedynek.
MĄŻ
A wie pan... a wie pan... Patrzy na niego uważnie
Pan jest także taki jak ona. Wy jesteście tragiczna para głupców.
FEDYCKI chce odejść
Panie! jeśli pan mnie tu...
MĄŻ
Cicho! stać... Tak będzie, jak ja każę. My wszystko troje musimy milczeć dla tego czwarte-