ŻONA
patrzy chwilę na niego, nareszcie parska śmiechem Nie... wiecie... tylko ty wymyślisz coś takiego.
Siada na szezlongu
FEDYCKI podchodzi do niej
A co? prawda? jeden Fed na świecie. Co tu gadać. Kiciuś!... ta czego ty się na mnie cie-kasz?101 ta opamiętaj się. Już się stało! - Chyba że ci go żal...
ŻONA
EL. tak się ze mną obszedł. Powiedział mi, że jestem tragicznie głupia.
FEDYCKI siada przy niej
Mnie to samo... Ale, widzisz... on ma rację, że nam wymyśla... ma za co...
ŻONA
Tyle jego. FEDYCKI
Inny by całkiem inaczej zrobił. Nie... nie... to jest bardzo porządny człowiek.
ŻONA
On nie z uczciwości, tylko ze ślamazarstwa. - Ja ci mówiłam, że to baba... Co my teraz zrobimy?
FEDYCKI
po chwili
Wiesz... ja mam plan.
ŻONA
Pewnie coś głupiego.
FEDYCKI
klęka na szezlongu
Poczekaj. Tylko posłuchaj! Ja już dawno myślałem, żeby stąd dać nura, bo to dziura, że aż ha... no! dusi człowieka, co ma szerszy dech...
ŻONA
Niby gdzie? FEDYCKI
Tam gdzie można ostatecznie żyć jak człowiek... Chodzi tylko, aby zajechać.
ŻONA
Gdzie?
ciekasz - złościsz, irytujesz.