FEDYCKI Do Monte!
ŻONA
z radością Monte Carlo?
FEDYCKI
102
Aha... niby fuer ... na EuropÄ™!...
ŻONA
po chwili
E! co my tam będziemy robić! Nie mamy o czym grać... FEDYCKI
Byle na początek. Ja już się dawno do tego paliłem. Ja sprzedam rowery, pianina. Ty przecież musisz mieć coś niecoś... Siada przy niej i obejmuje ją
ŻONA
No... te meble.. trochę złota... FEDYCKI
A co... a co... pycha! - Jak tam zajedziemy, choćby co dzień wygrać trzydzieści, czterdzieści franków, to już można żyć... Ja mam system. Niezawodny. Od takiego jednego, co już masę przegrał. No, raz, dwa, trzy...
ŻONA
Co ty mówisz!... FEDYCKI
Po drodze sprawimy sobie trochę ubrania, żeby jakoś wyglądać...
ŻONA
Pewnie, bo tam świetne stroje... Ja to nie mam co na siebie włożyć.
FEDYCKI A jak wygramy dużo, dużo... to aha...
ŻONA
Będziemy się pytać, co świat kosztuje. Wtedy wrócę - zabiorę Lilę i wtedy on będzie miał głupią minę.
FEDYCKI A co? kto mÄ…dry? Fed?
fuer - może to być zniekształcone słowo fr. fenêtre, które w kontekście rozmowy mogłoby się tłumaczyć jako „okno na świat". Nie jest też wykluczone, że jest to błędnie przez zecera złożone fr. fuir - uciec, co również znajduje uzasadnienie treściowe.