SCENA DZIEWIĄTA
Panna Mania - Dziecko - Mandragora
Na scenę wchodzi Panna Mania w białym fartuszku i jasnej bluzce, odsłoniętej na karku i szyi, z kluczami. Idzie do przedpokoju, widać, jak zamyka drzwi wchodowe za Żoną na rygle i łańcuch z uczuciem tryumfu, wraca, otwiera kluczami, które ma u pasa, kredens, szykuje wódkę i przekąskę - patrzy na Dziecko
dyfamować (z łac.) - spotwarzać, zniesławiać.
Nie - wiecie - tego już zanadto. A pan wpadnie w ręce pierwszej lepszej, bo i pan jest tragiczny głupiec, choć pan skończył filozofię. A jak się panu spodoba to i to, uderza się w kark i w szyję
to po panu! Bądź pan zdrów - proszę tu Lilę dobrze chować, bo jak po nią przyjadę... Całuje Dziecko - Mąż odrywa je od niej
MĄŻ
O! pani jej nie dostanie!
ŻONA
I zaraz! córka pójdzie za matką. Takie prawo.
MĄŻ
Jak za jaką. ŻONA
Pan nie może mnie dyfamować105 przed sądem, bo pan sam powiedział, że to byłby skandal, a tego chce pan uniknąć. Aha!... co!... przybiłam pana, to za kokotkę!... a zresztą sąd rozsądzi. Bije pięściami w stół. Dziecko wbiega miedzy nich
DZIECKO
Mamusiu! Tatusiu!
MĄŻ
w najwyższym wzburzeniu Sąd rozsądzi!
ŻONA
SÄ…d rozsÄ…dzi!
MĄŻ
Tak - sÄ…d!
Żona wybiega z domu, trzaska drzwiami. Mąż chwilę bezradny, ogląda się dokoła, wreszcie powoli, ciężko wchodzi do swego pokoju zamykając drzwi - Dziecko biegnie do okna i patrzy